Jezu, ufam Tobie

Dokoła słyszymy, że czas jest trudny, może nawet są i tacy, którzy szukają sensacji…. A my, tzn. ja i s. Joanna, jako karmelitanki misjonarki- pielęgniarki, robimy to, co do tej pory. Wypełniamy jedną z  naszych misji, którą jest praca w szpitalu. Pracujemy na pełnym etacie, we dnie i w nocy, tak jak wszyscy medycy. Świadomość tego kim jesteśmy, Kto i do Kogo nas posyła, bardzo pomaga w wypełnianiu naszej misji. Czasy są faktycznie bardzo trudne i dla nas, i dla pacjentów. Nikt nie chce się zarazić i nikt nie chce być przekazicielem koronawirusa. Staramy się w miarę możliwości postępować zgodnie z obowiązującymi procedurami. Aby zmniejszyć ryzyko styczności z zakażonymi osobami pracujemy obecnie po 24 godziny i mamy też świadomość, że w każdym momencie możemy być wezwane do szpitala, kiedy wyniknie taka potrzeba.

Posługujemy wszystko w Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przychodzi do nas w darze pokoju i to On jest naszym uzdrowieniem. Nasza praca jest wszechstronna. Staramy się  o zapewnienie wszelkich potrzeb pacjenta, wynikających nie tylko z jednostek chorobowych, ale także z obecnej sytuacji, w jakiej pacjenci się znaleźli. W szpitalu nie ma teraz odwiedzin, a zatem to na nas spoczywa zapewnienie, choć po części, wszelkich potrzeb pacjenta, które zaspakajała rodzina. Samotność w różnym odcieniu doskwiera prawie wszystkim naszym chorym w szpitalu; najbardziej jednak osobom leżącym i z różnymi niedowładami i niepełnosprawnościami. Wykonując różne zabiegi przy chorym, patrzymy, słuchamy, rozmawiamy i bardzo często odpowiadamy na różnorakie potrzeby pacjenta.

Dziękuję Bogu za empatię, za to, że często, nawet pomimo afazji (braku komunikacji pacjenta) potrafimy odczytać i wypełnić prośbę/ pragnienie pacjenta, np. pacjentka z niedowładem, afazją, jest niespokojna, patrzy na telefon- podchodzisz, podejmujesz temat i często jest to trafna decyzja i jaka radość, kiedy osoba chora może się porozumieć z najbliższymi. Uśmiech, żart, uściśnięcie ręki, podanie kubka z wodą, pomoc w zjedzeniu posiłku, wytarcie buzi po jedzeniu, umycie sztućców…. i proste powiedzenie: Jezus jest przy Tobie…., to są drobne gesty, za które jesteśmy sowicie wynagradzane. Prawdą jest, że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”. To szczególny czas dla nas wszystkich. Powiedziałabym szkoła życia, za którą serdecznie Bogu dziękujemy.

Szczęść Boże!

Jadwiga, s. Joanna

karmelitanki misjonarki, pielęgniarki